Sejm: po audycie Arłukowicz kontratakuje, Radziwiłł odpowiada

W środę (11 maja) przed północą w Sejmie doszło do polemiki między byłem ministrem zdrowia Bartoszem Arłukowiczem (PO) a obecnym szefem resortu Konstantym Radziwiłłem (PiS). Powodem ostrego sporu była przedstawiona kilka godzin wcześniej przez Radziwiłła krytyczna ocena działań MZ w czasach rządu koalicji PO-PSL.

Bartosz Arłukowicz zaapelował do premier Beaty Szydło, by nie tolerowała tego, co obecnie dzieje się w Ministerstwie Zdrowia. – Czy pani premier, prowadząc tak wielką batalię przeciwko nam, nie zauważa tego, co dzieje się tuż obok pani? – zapytał z sejmowej mównicy.

Wymienił przykłady, jego zdaniem niewłaściwych zachowań obecnego kierownictwa resortu, wśród nich powiązania wiceministra zdrowia Krzysztofa Łandy z koncernami farmaceutycznymi. Przypomniał, że Łanda był prezesem fundacji Watch Health Care i innych spółek. Wyliczył, że w ciągu kilku miesięcy fundacja, „której prezesem był minister odpowiedzialny za politykę lekową w całym kraju, przyjmowała od koncernów farmaceutycznych przelewy w wysokości: 9 tys., 12 tys., 35 tys., 30 tys., 10 tys. 16 tys., 50 tys., 16 tys. zł”.

Arłukowicz zarzucił też Radziwiłłowi, który kilka godzin wcześniej krytykował poprzedników za niepowodzenia we wdrażaniu informatyzacji w służbie zdrowia, że sam przyczynił się do zapaści systemu informatycznego P1, ponieważ był ekspertem Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia.

– Pan minister Radziwiłł był ekspertem Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia przez ostatnie lata i był doradcą właśnie od tego, żeby ta informatyzacja się powiodła – oznajmił Arłukowicz, za co otrzymał z ław opozycji gromkie brawa.

– Trzeba zacząć od tego, że dzisiaj rozmawiamy o audycie rządu, który już nie rządzi. Z ław opozycji podnoszą się osoby, które nic nie mają do powiedzenia. Próbuje się natomiast wzniecać zasłonę dymną – odparł Radziwiłł.

Powiedział, że czynienie zarzutu z tego, że był ekspertem CSIOZ i przypisywanie mu odpowiedzialności za zapaść systemu P1 jest absurdem, „nad którym trzeba długo myśleć, żeby wymyślić, to są głupstwa”.

– Jeśli chodzi o pana ministra Łandę, który zajmuje się polityką lekową w MZ, to jest to po prostu ekspert z tej dziedziny. Trudno, żeby lekami zajmował się ktoś, kto się na tym nie zna – stwierdził minister.

Wyjaśnił, że Łanda zrezygnował ze wszystkich wcześniejszych zobowiązań. – Nie w styczniu, tylko w momencie, gdy przyszedł do MZ. Nie miał już związku ze swoimi poprzednio prowadzonymi firmami i fundacjami. Natomiast jest nadal uznanym ekspertem w dziedzinie leków, oceny technologii medycznych. Dzięki temu, że jest ekspertem, to jest możliwość prowadzenie sensownej polityki lekowej – bronił wiceministra.

Powiedział, że wystąpienie Arłukowicza odbiera jako „zasłonę dymną, szczególnie gdy zarzuty padają z ust osób, które były odpowiedzialne za kolejki, chaos wywołany pakietem onkologicznym, szaleństwo komercjalizacji i prywatyzacji (…), likwidację stażu podyplomowego, który miał doprowadzić do felczeryzacji zawodu lekarza i lekarza dentysty, brak możliwości leczenia osób z chorobami rzadkimi” – wyliczał.

Na koniec stwierdził: – Nie mówiłem tego wcześniej, ale powiem. Dziwne kontrakty i interwencje kierownictwa MZ, niewyjaśnione listy i telefony, błyskawiczne zmiany na stanowiskach w NFZ, które owocowały podpisywaniem w nocy kontraktów na wielomilionowe sumy – to jest to o czym powinniśmy dzisiaj mówić.

źródło: rynekzdrowia.pl

Masz coś do powiedzenia:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

Copyright © 2021. Powered by WordPress & Romangie Theme.